W dniach 5-11 lipca uczestniczyliśmy w wycieczce nad morze – dokładniej do Mrzeżyna.

Wyjazd dostarczył wiele wrażeń – zwiedziliśmy Trzęsacz, w nim muzeum multimedialne; latarnię morską w Niechorzu; latarnię morską w Kołobrzegu; katedrę w Kołobrzegu; byliśmy na molo; oglądaliśmy festiwal kultury Indii; było też ognisko i dyskoteka, no i oczywiście półfinały  i mecz o 3 miejsce MŚ RPA 2010; był też wschód słońca (nie wszyscy deklarujący się na wyjście zwyciężyli z objęciami Morfeusza ale frekwencja i tak była niespotykana); ale oczywiście, co najważniejsze, opalaliśmy się na plaży – a upał był nieznośny, temperatury ponad 30 stopni – nic dziwnego, że niektórzy w wodzie przebywali nawet po 3 godziny bez przerwy !

Chyba nikt nie zapomni „rekordu” w morzu; jednego, a jak wymownego pytania Bartka: „co kupiłaś?”; pokazów magicznych w porcie; piosenki „Hej me Bałtyckie Morze…” oraz sterowania statkiem…

TOM

Wspomnień jest wiele – poniżej wspomnienia Wasze:

Powiem krótko o wycieczce.. było bombowo! W następnym roku też bym chciała pojechać. Na początku nie znałam z moją siostrą Kamilą nikogo, dopiero później w połowie jazdy do Mrzeżyna zaczęłyśmy rozmawiać z Damianem, Michałem, Bartkiem, Olą i Sylwią. Jeszcze później z Aldoną, Edytą, Przemkiem i Elą. W drodze śpiewaliśmy i układaliśmy śmieszne piosenki.  Jak już dotarliśmy do pensjonatu tzw. „Mors” i rozpakowaliśmy się dopiero wszystko zaczęło się rozwijać. Zapoznałam się z innymi – teraz moimi kolegami i koleżankami. Byłam ze wszystkiego zadowolona, chociaż nieraz marudziłam.  Starałam się bym była grzeczna, uprzejma i koleżeńska. Mam nadzieję, że to mi wyszło. Opiekunowie byli wspaniali, także Pan Kierowca. Codziennie mieliśmy długie spacery, po których byliśmy troszkę zmęczeni. Byliśmy na fajnych koncertach. Chodziliśmy na miasto, aby kupować pamiątki i troszeczkę zapoznać się z otoczeniem. Byliśmy na dwóch latarniach morskich, w muzeum i zobaczyliśmy też ruiny kościoła w Trzęsaczu.

Wszystkie dni były doskonale zaplanowane. Była też przebojowa dyskoteka na której z koleżankami tańczyłam na parkiecie. 😉 Oraz z opiekunami. 🙂

Razem z moimi koleżankami poznałyśmy też inne osoby z innej grupy. Były bardzo sympatyczne. 🙂 Dwa dni przed powrotem do domu kąpaliśmy się w morzu i opalaliśmy. Mieliśmy tez bardzo dużo czasu dla siebie. Pamiętam najdokładniej jeden moment.. upadek Michała z barierki.  😉 Niestety, ale nie ma rzeczy lub chwili, która mi się najbardziej podobała. Wszystkie chwile i rzeczy były naj naj najfajniejsze! 😉 Te wakacje będę pamiętać do końca życia. Ponieważ ich nie dało by się zapomnieć. I jeszcze raz mówię, że było „bombowo”!

Pozdrawiam wszystkich gorąco, a szczególnie wspaniałych opiekunów! Jesteście SUPER! Ola T. 🙂

Magik!

W środę pan Tomek zaproponował nam wyjście na festiwal Indii, który znajdował się w pobliżu portu. Było tam bardzo dużo atrakcji:

– mogliśmy poznać tajniki indyjskiej kuchni,

– kupić książki hinduskie przełożone na język polski,

– spróbować wegetariańskich specjałów

– dowiedzieć się więcej o stylu życia krysznaitów, o ich wierze.

Największym zainteresowaniem cieszył się iluzjonista- Kiron. Pokazywał sztuczki które zrobiły wielkie wrażenie na nas. Przeprowadził on przez szyję naszej koleżanki sztylet , uffff… –  wyszła z tego cało.

Bardzo podobał się nam dzień spędzony z magikiem.

Porządki!

W czwartek o godz. 8.00 obudził nas Pan Tomek. Wchodząc do pokoju(Bartka i Damiana)  załamał się mieliśmy –  przez 30 min.  posprzątać pokój . Zaczęliśmy sprzątać. Nic nie mogliśmy znaleźć, zgubiliśmy pilot do telewizora i nie mogliśmy oglądać ( nieeeeeeeeeee!). Wkrótce znaleźliśmy pilot pod łóżkiem Bartka i inne zgubione rzeczy.

Morał z tego taki , jeżeli coś zgubiłeś szukaj tego pod łóżkiem Bartka :-).

Kabarety = śmiech !

W wolnym czasie nasz kolega Damian przedstawiał kabarety, które cieszyły się dużą publicznością. Do najlepszych skeczów należą:

– łazienka – do tego skeczu używałem lampy ( będzie mi jej brakowało ),

– Gienia – w tym skeczu był moment ze spowolnionym tempem.

Dowiedzieliśmy się jak Aldona śpiewa – Kanikuły, Sylwia- Jesteś szalona.

Rekord!

W środę nadszedł czas na pierwszą kąpiel w Morzu Bałtyckim. W czasie gry w siatkówkę w wodzie Damian wraz z Bartkiem i Miłoszem wymyślili bardzo ciekawą zabawę pt. „Rekord”. Za każdym razem, gdy pobiliśmy rekord w największej ilości podbicia piłką, zaczęliśmy się rzucać we wszystkie strony, woda ochlapywała wszystkich. Po poznaniu tejże zabawy przyłączyli się do nas Michał, Aldona. Tekst, który powtarzaliśmy przy każdym rzucie to: „Rekord”, „Rekord”, „Rekord”, „Rekord”. Miło będziemy wspominać ten wyjazd i oczywiście „Rekord”.

Damian

5 lipca 2010 r. o godz. 6.30 wyjechaliśmy nad morze do Mrzeżyna pełni entuzjazmu i chęci przeżycia nowych przygód. Nasza podróż trwała ponad 10 godzin, ale to nic, gdyż cały ten czas wypełniliśmy sobie śmiesznymi piosenkami, żartami. Nawet doszło do zaślubin w autokarze.

Kiedy dotarliśmy już do pensjonatu (nareszcie!) mieliśmy nadzieję, że chociaż na chwilę pójdziemy na plażę zobaczyć morze. Pan Tomasz Lewtak nie zawiódł naszych oczekiwań i zaraz po obiadokolacji zabrał wszystkich na długi spacer brzegiem morza. Jak tylko znaleźliśmy się na plaży większość z nas zdjęło buty i moczyło nogi w słonej wodzie. Ogólne wrażenie było niesamowite. Każdy był szczęśliwy i zdumiony pięknymi widokami.

Następnego dnia pogoda nam nie dopisała od rana, było pochmurno i wietrznie, ale wcale to nas nie powstrzymało przed tym aby wyruszyć na kolejny spacer po plaży. Pokonaliśmy trasę o odległości 4 km w jedną stronę. Potem wracaliśmy przez las, miasto i znowu przez las….. bardzo długo. Po drodze spotkaliśmy kolorowo ubranych ludzi, którzy zachęcali do odwiedzenia Festiwalu Indii. Po południu udaliśmy się na wycieczkę do Trzęsacza i do Niechorza. Trzęsacz znajduje się na 15 południku wyznaczającym czas  środkowoeuropejski. Znajduje się tam kościół, który ok. 500 lat temu był wybudowany w odległości 1800 m od brzegu morza. Po tej budowli została tylko południowa ściana, która stoi na krawędzi klifu. Żeby lepiej przyswoić sobie historię tego miasta poszliśmy do Multimedialnego Muzeum Na 15 Południku im. Władysława Jagiełły. W Niechorzu jest najwyższa udostępniona dla zwiedzających latarnia morska w Polsce. Z tej 45-metrowej budowli roztacza się wspaniały widok na morze i otaczające go Niechorze, Rewal i Jezioro Liwia Łuża. Tego samego dnia nasza grupa została zaproszona na dyskotekę przez inną kolonię. Zabawa trwała od 20.00 do 22.00 w swojskich rytmach Disco Polo.

Środa przywitała już nas słoneczkiem. Tylko niestety na plaży była wywieszona czerwona flaga, ponieważ był z byt silny wiatr i duże fale. Wszyscy byli niemiło rozczarowani. Pomimo zakazu pływania i tak bawiliśmy się świetnie. Większość leżała plackiem i się opalała, a reszta prowadziła dyskusje albo moczyła nogi w wodzie. Po obiedzie wyruszyliśmy na miasto aby kupić pamiątki, trochę poszaleć albo poprostu usiąść i spróbować miejscowych specjałów. A około 17.00 poszliśmy na wcześniej wspomniany Festiwal Indii. Program Festiwalu obejmował 4-godzinny program sceniczny, restaurację wegetariańską, indyjski kram, wypożyczalnie sari, orientalny makijaż, teatr kukiełkowy, pokazy i naukę gotowania oraz magika. Uwagę przyciągały różnorodne zapachy, feeria barw, jedwabne sari i sztuka. Urzekające było w tym wszystkim pogoda ducha i radość płynąca od tych ludzi. Dziewczyny z naszej grupy dały sie skusić na przymierzenie hinduskich strojów i zrobienie orientalnego makijażu.

O 21.30 oglądaliśmy zachód słońca. Było pięknie, pięknie i jeszcze raz … pięknie.

Kolejnego dnia tuż po śniadaniu odbyła się wycieczka do Kołobrzegu. Zwiedziliśmy tamtejszą latarnię morską, z której rozciągał się wspaniały widok na miasto. Po ,,zejściu” na ziemię ruszyliśmy w stronę molo. Po drodze minęliśmy pomnik zaślubin Polski z morzem. Byliśmy też w katedrze, która posiada w swoich murach kule armatnie. W jej wnętrzu znajdują się przekrzywione filary, piękne witraże i największy w Polsce lichtarz. Na sam koniec wycieczki była godzina wolnego czasu na zakup pamiątek i chwilę odpoczynku. Po południu korzystając z pięknej pogody poszliśmy na plażę. Wszyscy się kąpali, opalali, a potem grali w piłkę siatkową. Wieczorkiem po kolacji poszliśmy na finał Festiwalu Indii. Tam przyłączyliśmy się do wspólnego tańca z wyznawcami Kriszny. Największą furorę robił magik, który przyciągał nie tylko uwagę najmłodszych, ale i starszych.

W piątek od samego rana byliśmy na plaży. Tradycyjnie spędziliśmy ten czas na pływaniu i opalaniu się. Graliśmy też w siatkę wodną, gdzie jedynym celem było osiągnięcie największą ilość podbić piłki. Kiedy padał rekord nasi ,,Trzej muszkieterowie”, czyli Bartek, Damian i  Miłosz rzucali się na wodę w różne kierunki na hasło ,,Rekord”. Sprawiało to im wielką frajdę, a nam ubaw po pachy. O 16.30 mieliśmy rejs statkiem o nazwie ,,Czerwony Szkwał”, który swym wyglądem i ubiorem załogi wprowadzał w klimaty pirackich czasów.

Po tej jakże ekscytującej przygodzie, w drodze powrotnej do pensjonatu zatrzymaliśmy się w księgarni. Były tam książki o bardzo niskich cenach, o różnej tematyce, czyli jednym słowem każdy mógł znaleźć coś dla siebie. W tym momencie doszło do śmiesznej sytuacji. Nasz kolega Bartek zaczepił pewną panią myśląc, że to jedna z dziewczyn naszej grupy. Podszedł do niej, gdy ta kupiła sobie lekturę, odchylił książkę i zapytał : ,,Co kupiłaś?”. Wszyscy śmialiśmy się w ,,niebogłosy”. Tego wieczoru na terenie ośrodka wypoczynkowego ,,Mors”, w którym mieszkaliśmy, odbyło się ognisko. Obowiązkowo były kiełbaski (pyszne były). Potem stanęliśmy wszyscy w kole i wtedy zaczęła się zabawa. Śpiewaliśmy różne śmieszne piosenki, mieliśmy różne zabawy i gry, tzw. wieczór pląsów i zabaw. Między innymi było: ,,Mam chusteczkę haftowaną…”, głuchy telefon, zabawa w ewolucję, mała calineczka itp.

Na sobotni wschód słońca zgłosiło się dziewięć osób, ale pojawiło się tylko siedmioro. Niesamowity widok przyćmił sprawę wstania o godzinie 3.30. Niewiarygodne było to, że połowa tych co poszło na wschód nie położyło się z powrotem spać (niektórzy wiedzą o co mi chodzi!!).

Ten dzień praktycznie był spędzony wyłącznie na plaży. Na plaży? Jak to na plaży, obowiązkowy zestaw pływanie, opalanie. Gra w piłkę w wodzie dziewczyny kontra chłopaki ( oczywiście dziewczyny wygrały 🙂 ). Do tego jeszcze pełna mieszanka szaleństwa, czyli jak wyrzucić Michała na ,,bombę”. Jak wcisnąć dwie dziewczyny do jednego pontonu. Nauka Przemka pływania i ogólnie chlapanie się wodą. Czy to nie dziecinne? Może i tak, ale lepsze to niż kręcenie nosem, że się coś nie podoba. Na finał naszej wycieczki poszliśmy na koncert ,,Słonej Wody”. Szkoda tylko, że poszło pięć osób (Przemek, Justyna, Ela, Ala i Ola, oczywiście z p. Tomkiem i p. Agnieszką. Z czasem dołączyła do nas p. Gosia).  Koncert był superextramegahiperfantastyczny. Grane były wspaniałe szanty, nawet takie, które każdy zna. Na samym końcu zagrał zespół w pirackim stylu. Mocne brzmienia gitary i perkusji co nie co przybliżały do rytmów rocka. Wszystko to zakończyło się o 23.20.

Z czasem przychodzi też do rozstań i powrotów do domu. Było tak i tym razem. W niedzielny poranek wszyscy z wielkim żalem wchodziliśmy do autobusu. Ciężko nam było odjeżdżać z tego wspaniałego miejsca jakim jest Mrzeżyno. Jedynym plusem odczuwalnym podczas jazdy było to, że szybciej zleciał czas i nie pozwoliliśmy wracać w ciszy. Na cały głos śpiewany był utwór ,, Hej moje bałtyckie morze…” i inne piosenki wszystkim dobrze znane. Powrót z tzw. ,,mocnym przytupem”. Na jednym z przystanków zatrzymaliśmy się w KFC. Panuje tam taka promocja, że jak się kupi raz kubeczek to można dolewać sobie tyle razy ile się chce. Żeby za oszczędzić kupione było tylko sześć kubeczków, czyli jeden na trzy osoby. No to łącznie wyszło 30 dolewek napojów. Aż dziwne, że nie stawaliśmy później na kolejne postoje:).

Będą to niezapomniane wakacje dla każdego, dla WSZYSTKICH!!!!!!

Ola Welsyng

7 komentarzy

  1. 1
    Damian 

    Super było, nie zapomnę tego nigdy!

  2. 2
    Ola Turemko 

    te wakacje były bombowe!
    tak jak wcześniej napisałam.. u góry.. ;D
    w następnym roku mam nadzieję, że też pojadę.. i będzie tak superowo jak w tym roku.
    Pozdrawiam wszystkich gorąco! ;* 🙂

  3. 3
    Ola 

    Było super, super i jeszcze raz SUPER!!! To moje najlepsze wakacje w życiu. Bo z wami każdy wyjazd może się udać. 🙂

  4. 4
    Bartosz HRYCAJ 

    Popieram moich kolegów i koleżanki. BYŁO SUPER BOMBOWO 🙂
    Mam nadzieje że za rok też pojade z moimi przyjaciólmi 🙂 .

  5. 5
    Elżbieta Szklarz 

    Na wycieczce w Mrzezynie było zarąbiście;* Tych wakacji nie zapomnę do końca życia !!! Te wakacje były najlepsze w moim życiu i dlatego ich nigdy ich nie zapomnę:)
    Bartka tekst był najlepszy …
    Pozdrawiam wszystkich opiekunów i uczestników wycieczki;*;*

  6. 6
    Aldona 

    było genialnie , idealnie , fanstastycznie i wszystko co najlepsze
    świetne opisy , tylko szkoda ze nikt nie wspomniał o zielonej nocy 😀

  7. 7
    sylwia 

    Ekipa wakacyjna 2010 to zdecydowanie najbardziej zróżnicowane osobowości i dlatego było bardzo fajnie i nikt tam się nie nudził nawet przez
    5 minut .Na tych wakacjach po raz pierwszy spotkałam się z takimi emocjami przy oglądanie meczu (pół finał mistrzostw).Ja chce jeszcze raz!

Zostaw komentarz